Czy będzie hit ?

 Na Ziemię przybywają kosmici. Zapewniają, że mają pokojowe zamiary i chcą podzielić się z ludźmi technologią i doświadczeniem. Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest trochę inna… tak w skrócie można opisać nowy serial ”V”, na który  w opinii wielu amerykańskich krytyków - warto zwrócić uwagę.Produkcja zadebiutuje jesienią, jest nową wersją serialu z lat 80.

Lata osiemdziesiąte pozostawiły w umysłach ówczesnych dzieci wiele przyjemnych wspomnień, ale między nimi zagnieździło się kilka niewysłowionych koszmarów. Jednym z takowych jest widok jaszczurzych łusek wystających spod strzępów skóry na niegdyś ludzkiej twarzy. Traumatyczny, powracający w snach obraz pochodzi z serialu (oraz pełnometrażowego filmu) “V”, stworzonego przez Kennetha Johnsona, a kręconego w latach 1983-86. “Goście” to człekopodobni kosmici, którzy w połowie lat 80. pojawiają się na Ziemi, by zaoferować człowiekowi współpracę technologiczną. Okazuje się jednak, że ich zamiary nie są pokojowe: obcy zamierzają opanować planetę i zniewolić ludzkość. By zaskarbić sobie sympatię Ziemian, używają przebrań - nikt nie wie, że pod ludzkimi maskami kryją się ohydne, humanoidalne jaszczury. Gdy prawda zostaje odkryta, zaczyna się walka o los planety. “V” jest serialem wyjątkowym pod wieloma względami. Przede wszystkim zachwyca jego skala. Opowieść o walce z zamaskowanym wrogiem przybiera epickie rozmiary, uwiarygodniane mnogością bohaterów i miejsc akcji. Łatwo uwierzyć w wydarzenia rozgrywające się na ekranie, co sprawiło, że sceny, w których po raz pierwszy ujawniane są oblicza kosmitów, przeszły do historii jako jedne z najbardziej przerażających w dziejach telewizji. Dziś wywołują dużo mniejsze wrażenie, lecz mimo niedoskonałości efektów specjalnych, nadal potrafią wywołać gęsią skórkę. Być może najważniejszą cechą wyróżniającą “V” spośród utworów s-f jest fakt, że serial pierwotnie miał być produkcją historyczną, przedstawiającą działania francuskiego ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej. Decyzję o zastąpieniu Niemców kosmitami podjęto po tym, jak “Gwiezdne wojny” uświadomiły właścicielom wytwórni, że fantastyka naukowa może być źródłem pokaźnych przychodów. W efekcie czysto marketingowego posunięcia powstał jeden z największych klasyków gatunku, który przez dwa lata bił telewizyjne rekordy oglądalności. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko - i choćby dlatego warto zapoznać się z “Gośćmi”.